Globaliści chcą wycofać papierowe książki i papierowe gazety z użycia

1933-may-10-berlin-book-burning

Palenie książek w Niemczech w 1933 roku

Spostrzegawcz osoba zauważy, że na rynku prasowym, nakłady gazet, w szczególności dzienników znacząco spadły w ciągu kilku ostatnich lat. Odpowiedzialny za to jest nie tylko internet i digitalizacja rynku mediów ale również tabloidyzacja mediów, zarówno gazet, telewizji jak i internetowych serwisów informacyjnych.

W książce pod tytułem The Hidden Dangers Of The Rainbow, autorka Constance Cumbey tak pisze o celach globalistów:

The New Agers, through Buckminster Fuller and the World Game Laboratories, advocate computerizing all information whatever and allowing anyone who desires access to this information. For example, all purchases and resources whatsoever would be computerized.

Ostatnio rząd zaproponował ustawę regulującą cenę minimalną książek przez pierwszy rok od wejścia na rynek. Jest to próba zniszczenia rynku książek drukowanych i będzie sprzyjała zwiększeniu sprzedaży książek elektronicznych

https://www.dobreprogramy.pl/Ustawa-o-ksiazce-pomoze-ebookom-drodzy-klasycy-zostana-na-polkach,News,79795.html

Problem w tym, że to książki papierowe są trwalszym nośnikiem archiwalnym niż nośnik cyfrowy, gdyż technologie zmieniają się bardzo szybko i nie wiadomo, w którym dokładnie kierunku rozwiną się technologie, natomiast książka papierowa może wytrzymać nawet kilkaset lat. Stare powiedzenie, że w internecie nic nie ginie, jest jednak przesadzone. Wiele stron, które istniało kilkanaście lat temu, nie jest już dostępne wraz z bankructwem dostawców internetowych lub portalu hostingowego. W internecie informacja jednak z czasem przestaje istnieć.

Warto również przywołać słynne ostrzeżenie Richarda Stallmana, który przestrzegał przed dodawaniem zabezpieczeń DRM do książek.

https://www.gnu.org/philosophy/ebooks-must-increase-freedom.html

Jeśli internetowa księgarnia zbankrutuje (albo wydawca zerwie współpracę), wykupione e-booki z systemem DRM prawdopodobnie przepadną bez śladu.

Mówiąc w skrócie, digitalizacja książek to prosta droga do łatwego przepadnięcia wiedzy naszej cywilizacji.


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

 

Reklamy

Rządzący roszczą sobie coraz większe prawo do decydowania o zdrowiu obywateli

kampania szczepionkowa
zdjęcie na licencji public domain

Coraz większych rumieńców w mediach nabiera akcja zachęcania obywateli do szczepień. Analizując poprzednie działania rządu w sprawie przymusowej szczepionki przeciw wirusowi HPV, widzimy jak rządzący roszczą sobie coraz większe prawa do decydowania o zdrowiu obywateli.

Organizacje promujące szczepienia coraz bardziej zwiększają presję na rozszerzenie liczby szczepień. Problem w tym, że chcą to zrobić pod przymusem prawnym, odbierając obywatelom prawo do suwerennego decydowania o własnym zdrowiu. Tylko państwa totalitarne roszczą sobie prawo do podejmowani decyzji za obywatela odnośnie jego własnego zdrowia.

Coraz większa liczba doniesień o niekorzystnych reakcjach organizmu na aplikowane szczepionki, wzbudza uzasadniony niepokój odnośnie skutków wprowadzenia obligatoryjnego przymusu przyjmowania niesprawdzonych szczepionek.

Czy ktoś w Polsce w końcu zatrzyma ten medyczny eksperyment na żywym organizmie? Czy musimy się tak spieszyć z wprowadzaniem coraz większej ilości szczepień przy jednoczesnym wzroście doniesień o negatywnych skutkach? Czym jest spowodowany ten owczy pęd? Kto zapłaci za negatywne skutki tego eksperymentu?

http://m.pulsmedycyny.pl/4431708,89442,9-na-10-rodzicow-za-szczepieniem-dzieci
http://m.pulsmedycyny.pl/4430387,86107,obowiazkowe-szczepienia-trzeba-rozszerzac
http://m.pulsmedycyny.pl/4431082,64117,szczepienia-zmieniaja-swiat


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

Dlaczego ONZ nie chce abyś jadł wołowinę?

cow
zdjęcie na licencji public domain

Jak czytamy w sputniknews
22.02.2016

Na konferencji ONZ ds. klimatu, która odbyła się w minionym roku w Paryżu, eksperci zauważyli, że na hodowlę zwierząt przypada około 15 % światowej emisji dwutlenku węgla.

Według obliczeń badaczy, produkcja wieprzowiny i drobiu związana jest ze stosunkowo niską emisją i odpowiada 10-30 kilogramom dwutlenku węgla na kilogram białka, podczas gdy ten stosunek w produkcji wołowiny wynosi 200 do 1.

„Dlatego możemy nadal jeść drób i wieprzowinę w dużych ilościach, pod warunkiem, że jednocześnie zmniejszymy spożycie wołowiny” – wyjaśnili naukowcy.

Dlaczego ekspertom ONZ nie podoba się wołowina? Może dlatego, że to jedno z najzdrowszych mięs, tuż za wieprzowiną i drobiem. Jakość wieprzowiny w polskich sklepach jest bardzo niska. Polska trzoda chlewna jest karmiona niskimi jakości paszami, drób odrobinę lepiej.

Natomiast wołowina ma tą przewagę, że krowy mogą być karmione świeżą trawą, słomą albo sianokiszonką, a nie tylko paszami jak to jest w przypadku kur i świń. Mięso zwierząt karmione trawą jest najzdrowsze.

„Dlatego możemy nadal jeść drób i wieprzowinę w dużych ilościach, pod warunkiem, że jednocześnie zmniejszymy spożycie wołowiny” – wyjaśnili naukowcy.

Jest to element inżynierii społecznej mający na celu przekonać społeczeństwo do porzucenia zdrowszej wołowiny na rzecz gorszej jakościowo wieprzowiny i drobiu. Gdyby wszystkie z tych rodzajów mięs były hodowane ekologicznie, nie byłoby problemu. Ale ponieważ rolnictwo ekologiczne jest bardzo rzadkie w naszym kraju , musimy jako konsumenci szukać produktów najlepszej jakości, i właśnie wołowina jest produktem w miarę dobrej jakości.

Ciekawe artykuły:
http://www.polskatimes.pl/artykul/92870,podatek-od-krowich-gazow-uratuje-swiat,id,t.html


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

Bruksela chce żebyś jadł mniej mięsa, bo zwierzęta puszczają za dużo bąków

cattle
zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic

Jak czytamy w Naszym Dzienniku:

Około 3 mln sztuk bydła i świń będą musieli wybić polscy rolnicy, jeśli Unia Europejska wprowadzi restrykcyjną dyrektywę.

Chodzi o dyrektywę o Krajowych Pułapach Emisji, która ma być głosowana podczas sesji Parlamentu Europejskiego rozpoczynającej się 26 października. Dotyczy ona także emisji metanu i innych związków azotu, które powstają zwłaszcza w gospodarstwach hodujących bydło i trzodę chlewną. Komisja Europejska chciałaby dokonać znacznej redukcji emisji tych gatunków gazów cieplarnianych i jedyne wyjście widzi w ograniczeniu hodowli zwierząt na terenie UE.

Czyżby historia ponownie zatoczyła koło, i znowu tak jak w PRLu mięso będzie dostępne tylko na czarnym rynku?

Bynajmniej za tymi działaniami nie stoi troska o jakość powietrza, czy efekt cieplarniany, lecz chęć zmiany diety człowieka tak aby można było zarobić na leczeniu chorób cywilizacyjnych.

Poprzez zwiększenie spożycia produktów zbożowych, kosztem produktów odzwierzęcych, można spowodować zwiększenie liczby chorób cywilizacyjnych wśród społeczeństwa. Co może w konsekwencji skutecznie doprowadzić do szybkiego zmniejszenia populacji Ziemi.

Nawet jeśli efekt cieplarniany jest niekorzystny dla naszej planety, to istnieją inne metody jego zwalczania. Najlepsza to sadzenie drzew, zwłaszcza w obszarach słabo zalesionych. Zresztą statystycznie rzecz biorąc, wzrost średniej temperatury na świecie będzie skutkował szybszym wzrostem roślin. Właśnie po to ogrodnicy budują szklarnie, aby wzrost roślin następował szybciej, dzięki wyższej temperaturze powietrza wewnątrz szklarni.

Wygląda więc na to, że socjalizm chce bohatersko zwalczać problemy, które sam tworzy. Na naszych oczach widzimy jak stwarza się problem chorób cywilizacyjnych (poprzez zmianę diety) po to aby dzięki obowiązkowemu uczestnictwu w programach ochrony zdrowia, podatnicy opłacili leczenie chorób cywilizacyjnych, na czym będzie można sporo zarobić.

Zobacz jeszcze:
http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-polska-wies/145127,bydlo-powodem-zmian-klimatycznych.html


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

Youtuberzy celebryci czyli potok fałszywych autorytetów


zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

Czy stado fałszywych autorytetów zalewa internet, aby uczynić ludzi jeszcze głupszymi?

Powiedzą ci co jeść, a czego nie jeść. Powiedzą ci na kogo głosować, jakich kosmetyków używać. Powiedzą ci kto jest dobry a kto zły. Podpowiedzą co jest trendy a co passé.

Jako że telewizja i gazety przestały być autorytetem dla młodego pokolenia, postanowiono wykorzystać internet do formowania młodych umysłów, za pomocą napędzanych ilością wyświetleń i subskrypcji, sieciowych bohaterów nowego pokolenia.

Najwyraźniej stara generacja telewizyjno-kinowych celebrytów zużyła się, więc postanowiono namnożyć nowy narybek idoli rodem z reality show emitowanych na MTV.

Owi idole odpowiedzą ci na ważkie pytania: Czy fajnie jest być gejem? Jak zorganizować domówkę (prywatkę)? Jaka gra komputerowa będzie na topie? oraz Jak żuć gumę?

Czasem przeprowadzą wywiad z psem, zniszczą pamiętnik na oczach widzów, a nawet doradzą jak strzelać z łuku do apokaliptycznej hordy zombie.

To że celebryci starej generacji nie grzeszą mądrością zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale nie każdy ma świadomość tego, że youtuberzy celebryci często rozpowszechniają błędną wiedzę. Szkody wyrządzone w ten sposób mogą być spore. Zwłaszcza wśród młodych widzów, bez życiowego doświadczenia i naiwną wiarą w gatunek ludzki. Tak więc, im bardziej egoistyczny celebryta próbuje nas do czegoś przekonać, tym większa musi być nasza ostrożność, aby nie ulec błędnej ideologii.

Na szczescie nie wszyscy, którzy występują na youtubie są celebrytami. Zdarzają się również osoby dobrze poinformowane, które swoje rady oparły na własnym doświadczeniu i dogłębnej wiedzy. Mam nadzieje, że inteligentni internauci zdołają rozróżnić kto jest fałszywym autorytetem.


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

Dlaczego ONZ chce wprowadzić ogólnoświatową dietę stroniącą od produktów pochodzenia odzwierzęcego?

wegetarianizm
zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International

Jak przekonuje nas Newsweek hodowla zwierząt jest zła, a ratunkiem dla ludzkości jest przejście na weganizm. Jaki plan kryje się za tą teorią?

Na początku Newsweek straszy nasz armageddonem w tabloidalnym stylu:

Lubisz schabowego? Nie wyobrażasz sobie śniadania bez sera i masła? Wszystko wskazuje na to, że wkrótce o tych potrawach będziemy musieli zapomnieć. W przeciwnym razie ludzkość czeka plaga głodu. I to jeszcze w tym stuleciu.

Następnie:

Do 2050 roku liczba ludności na świecie przekroczy dziewięć miliardów.

Z tego co wiem, w skutek polityki zero grown liczba ludzi będzie spadać.

Jeśli nie zmienimy swoich nawyków żywieniowych oraz modelu korzystania z zasobów naturalnych, nie będziemy w stanie tak olbrzymiej populacji wyżywić. Diety opartej na mięsie i nabiale nie sposób utrzymać - alarmuje ONZ w raporcie „Assessing the Environmental Impacts of Consumption and Production”.

Ludzie w miastach z pewnością nie będą w stanie się wyżywić. Kraje bez gospodarki rolniczej, z pewnością będą miały kłopot z zapewnieniem żywności swoim obywatelom. Ale co do tego ma zmiana diety? Skoro jesteśmy coraz bardziej zaawansowanym naukowo społeczeństwem to wymyślenie ekologicznych i wydajnych sposobów produkcji nie jest trudne.

Już teraz rolnictwo z trudem zaspokaja potrzeby żywieniowe światowej populacji. A mowa tu o „zaledwie” 7,3 mld ludzi. Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa wyliczyła, że do połowy stulecia produkcja żywności musi wzrosnąć o 70 proc. w stosunku do obecnego poziomu. Inaczej nie uda się wyżywić drastycznie rozrastającej się populacji. Co za tym idzie, rolnictwo w najbliższych latach będzie musiało stać się o wiele bardziej efektywne niż obecnie. A to oznacza, że znacznie zwiększy się jego wpływ na kondycję naszej planety.

Jest to prawda, wraz ze wzrostem zamożności konsumentów zwiększa się ilość spożywanej żywności przetworzonej. Więc braki żywności mogą być spowodowane moda na żywność przetworzona do produkcji, której potrzeba wiele składników i dużej masy, która zmniejsza się w miarę przetwarzania. Również produkty delikatesowe wymagają wielu składników.

Znacząca redukcja negatywnego wpływu na środowisko naturalne byłaby możliwa jedynie w przypadku wprowadzenia ogólnoświatowej diety, która stroniłaby od produktów pochodzenia odzwierzęcego” - czytamy w raporcie.

Jest to błędne rozwiązanie, prowadzące do zubożenia diety człowieka, co w konsekwencji spowoduje większą podatność na choroby cywilizacyjne.

W raporcie ONZ czytamy, że przemysłowa hodowla zwierząt jest dla środowiska równie szkodliwa, co produkcja takich materiałów jak cement i plastik czy hutnictwo metali.

Autorzy raportu sprytnie mieszają prawdę z kłamstwami. O ile stwierdzenie, że przemysłowa hodowla zwierząt jest szkodliwa dla środowiska jest prawdą, to nie wspominanie o tym że hodowlę przemysłową można zastąpić hodowlą ekologiczną jest wielką manipulacją.

Z kolei produkcja biomasy czy hodowla roślin na paszę dla zwierząt ma podobny wpływ na otoczenie jak spalanie paliw kopalnych.

Nie rozumie tego stwierdzenia. Myślę, że jest to manipulacja mająca na celu wmówić ludziom, że biomasa jest zła bo produkuje dwutlenek węgla. Jest to stwierdzenie nielogiczne bo gdy w atmosferze jest więcej dwutlenku węgla to rośliny rosną szybciej. Dwutlenek węgla (i biomasa) nie jest takim zagrożeniem dla środowiska jak metale ciężkie, siarka czy związki azotu zawarte w paliwach kopalnych.

Z raportu wynika również, że rolnictwo - zwłaszcza zaś hodowla zwierząt i wytwarzanie produktów odzwierzęcych - odpowiada za 70 proc. globalnej konsumpcji wody pitnej i 19 proc. emisji gazów cieplarnianych.

Znowu nie rozumiem co jest złego w dwutlenku węgla. Nawet jeśli temperatura globu wzrośnie o 3-4 °C, nie jest to nic istotnego. Średnia temperatura globu zwiększa się i zmniejsza w różnych okresach historycznych i nikt z tego powodu nie robi problemu. Poza tym problem zwiększonej emisji dwutlenku węgla można rozwiązać poprzez sadzenie drzew. Natomiast braki wody można niwelować, poprzez budowanie jezior, tworzenie terenów zalewowych i sadzenie lasów.

Podsumowując, raport ONZ to sprytny sposób wmówienia ludziom aby przestali hodować zwierzęta, bez podstaw logicznych i ukrywając rozwiązania ekologiczne, które ludzkość stosowała od tysięcy lat. Zmiana sposobu odżywiania ludzkości, który niewiele zmienił się od tysięcy lat to droga do bardziej schorowanego społeczeństwa, które będzie zmuszone kupować preparaty polepszające ich zdrowie, zamiast bazować na naturalnej żywności, bogatej w witaminy i minerały.


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.

Prawa dla zwierząt, czyli jak wprowadzić monopol na syntetyczne mięso

Pig
zdjęcie na licencji Public Domain

Czy syntetyczne mięso zbawi świat, tak jak rośliny GMO uratują trzeci świat przed głodem? Tego nie wiem, ale czuje podstęp nosem na kilometr.

Kilka miesięcy temu media poinformowały o nadaniu szympansom praw przez nowojorski sąd.

Szympansy stały się podmiotem prawa?

22 kwietnia 2015, 11:55
Nowojorski sąd przyznał w poniedziałek dwóm szympansom prawa, które dotychczas były zarezerwowane wyłącznie dla ludzi. Wyrok oznacza dużą zmianę w myśleniu o prawach zwierząt.

Sprawa zaczęła się w grudniu 2013 roku, kiedy to organizacja Nonhuman Rights Project wystąpiła do Sądu Najwyższego stanu Nowy Jork w imieniu czterech szympansów, w tym dwóch używanych do badań przez Stony Brook University. Z prawnego punktu widzenia szympansy stanowiły własność prywatną. Tymczasem organizacja chce, by sąd zdecydował o przeniesieniu zwierząt na Florydę do schroniska Save the Chimps. Ponadto, co niezwykle istotne, przedstawiciele Nonhuman Rights Project zwrócili się do sądu z zapytaniem, czy szympansy mogą być podmiotami prawnymi, mającymi prawo do bycia wolnymi, nieposiadania właściciela.
Od tamtego czasu odbyło się wiele rozpraw. Spór prawny dotyczył tego, czy sąd może wszcząć postępowanie upominawcze i domagać się od właściciela szympansów działania z zasadą habeas corpus. To zasada mówiąca, że ten, kto przetrzymuje inną osobę w więzieniu powinien, na żądanie sądu, przedłożyć dowód, iż ma prawo do takich działań. Jeśli dowód nie zostanie przedłożony, uwięziony jest wolny. W praktyce zasada dotyczy służby więziennej, a petycję o przedstawienie habeas corpus składa do sądu osoba uwięziona.

W poniedziałek sędzia Barbara Jaffe rozpoczęła postępowanie upominawcze w imieniu Herculesa i Leo, szympansów ze Stony Brook University. Po raz pierwszy w historii zasada chroniąca ludzi przed bezprawnym uwięzieniem została zastosowana do innego gatunku.

To przełom. Sąd wprost stwierdził, że szympansy są – a co najmniej mogą być – podmiotami prawa – cieszy się adwokat Steven Wise, założyciel Nonhuman Rights Project.

W przypadku dwóch pozostałych szympansów sprawy nie poszły już tak dobrze. W przypadku Kiko, szympansa należącego do małżeństwa z Niagara Falls, sąd orzekł, że habeas corpus nie ma zastosowania, gdyż rezerwat Save the Chimps to inny rodzaj niewoli. Co do 26-letniego Tommy’ego, szympansa mieszkającego w magazynie w Gloversville, sąd apelacyjny stwierdził, że prawa można nadawać tylko osobnikom zdolnym do wypełniania społecznych powinności.

Niektórzy prawnicy obawiają się, że uznanie szympansów na podmioty prawa spowoduje, że osłabione zostaną prawa człowieka. Inni twierdzą, że na szympansach może się nie skończyć i za podmioty prawa zostaną uznane kury czy myszy laboratoryjne.
Jednak Nonhuman Rights Project ma mocne argumenty. Organizacja przedstawiła sądowi opinie 9 prymatologów, którzy twierdzą, że szympansy są inteligentnymi indywidualnościami, dla których wolność jest prawdopodobnie równie ważna, co dla ludzi. Mary Lee Jensvold, prymatolog i były dyrektor Chimpanzee and Human Communication Institute, cieszy się z decyzji nowojorskiego sądu. Nie sądziłam, że ta chwila nadejdzie tak szybko. Zmiana postaw zwykle zajmuje więcej czasu. Sam fakt, że sąd wysłucha stron jest wspaniałą wiadomością – mówi.

Rozprawa odbędzie się 6 maja. Stony Brook University będzie musiał udowodnić przed sądem, że ma prawo więzić Herculesa i Leo. Jeśli tego nie zrobi, szympansy trafią do Save the Chimps i otworzy się droga do uwolnienia innych szympansów przetrzymywanych w stanie Nowy Jork.

Jonathan Lovvorn z Humane Society of the United States mówi, że samo doprowadzenie do sytuacji, że sprawa trafiła przed sąd to duży sukces. Podkreśla jednak, że rozpoczęcie postępowania upominawczego może wynikać z przyczyn technicznych, a sędzia Jaffe może w rzeczywistości nie wierzyć, by szympansy były podmiotami prawa. Ale – jak zauważa – samo wszczęcie tego postępowania, niezależnie od wyroku, może już oznaczać, że sąd uznaje szympansy za podmioty prawa, gdyż według prawa stanu Nowy Jork postępowanie upominawcze przysługuje tylko osobom.

Hercules i Leo są wykorzystywane do badań nad rozwojem postawy wyprostowanej u ludzi. O ich życiu niewiele wiadomo. Obecnie są przetrzymywane na uniwersytecie, ale prawdopodobnie są własnością New Iberia Research Center. Organizacja ta była w przeszłości oskarżana o złe traktowanie szympansów i ich nielegalne rozmnażanie. O ile przetrzymywanie szympansów w organizacjach państwowych podlega ścisłym regulacjom i kontroli, to przepisy dają znaczną dowolność właścicielom prywatnym.
Jeśli Hercules i Leo trafią do Save the Chimps ich życie ulegnie znaczącej poprawie. Zwierzęta żyją tam w grupach rodzinnych, na otwartej przestrzeni.
Źródło: Wired
Autor: Mariusz Błoński

Na szczęście sąd najwyższy zdroworozsądkowo uznał, że zwierzęta nie mogą być traktowane na równi z ludźmi.

Szympansy nie stały się ‚osobami prawnymi’

3 sierpnia 2015, 15:44
Nowojorski sąd ostatecznie odrzucił wniosek obrońców praw zwierząt o uznanie dwóch szympansów za „osoby prawne”. Barbara Jaffe z Sądu Najwyższego stanu Nowy Jork uznała, że szympansom nie przysługuje zasada habeas corpus. To zasada mówiąca, że ten, kto przetrzymuje inną osobę w więzieniu powinien, na żądanie sądu, przedłożyć dowód, iż ma prawo do takich działań. Jeśli dowód nie zostanie przedłożony, uwięziony jest wolny. W praktyce zasada dotyczy służby więziennej, a petycję o przedstawienie habeas corpus składa do sądu osoba uwięziona. W kwietniu, o czym szczegółowo informowaliśmy, sędzia Jaffe rozpoczęła postępowanie upominawcze w imieniu dwóch szympansów przebywających obecnie na Stony Brook University. Teraz sędzia uznała, że zwierzętom nie można przyznać praw wynikających z habeas corpus.

Richard Epstein, wykładowca prawa z New York University napisał, że decyzja… jest właściwa nie tylko ze względu na istniejący precedens, ale również dlatego, że cały zamysł polegający na nadaniu zwierzętom pewnych praw jest niewłaściwy od samego początku.

Obrońcy praw zwierząt nie składają jednak broni i podkreślają bardzo korzystne opinie, wyrażone przez sędzinę w uzasadnieniu wyroku. Steven Wise, prezes organizacji The Nonhuman Rights Project (NhRP), która wniosła sprawę do sądu zauważa, że sędzia Jaffe napisała, iż uznanie za osoby prawne niekoniecznie jest ograniczone do ludzi, a skoro tak to próba rozciągnięcia tego pojęcia na szympansy jest zrozumiała i pewnego dnia może się powiedzie. Sędzia dodała, że z punktu widzenia prawa „osobą prawną” są czasami np. korporacje. Zauważyła też, że koncepcja osoby ewoluuje. Jeszcze nie tak dawno temu tylko białym mężczyznom, posiadaczom nieruchomości przysługiwały pełne prawa opisane w Konstytucji USA, napisała w uzasadnieniu i przytoczyła słowa sędziego Sądu Najwyższego USA Anthony’ego Kennedy’ego, który w 2003 roku w uzasadnieniu wyroku dotyczącego praw homoseksualistów stwierdził, że czasy, w jakich żyjemy, mogą czynić nas ślepymi na pewne prawdy, a późniejsze generacje mogą uznać że prawa uznawane przez nas za właściwe i potrzebne były używane tylko do opresji.

Ostatecznie jednak sędzia Jaffe uznała, że wiąże ją precedens, a w szczególności wyrok sądu wyższej instancji, który w grudniu ubiegłego roku odmówił innemu szympansowi uznania za „osobę prawną”. Nawet jeśli nie byłabym związana precedensem, to kwestia nadania szympansom prawa do korzystania z zasady habeas corpus powinna zostać rozwiązana jeśli nie przez władze ustawodawcze, to przez Sąd Apelacyjny, gdyż to ich decyzje mają wpływ na politykę całego stanu.

Wspomniany wcześniej Richard Epstein stwierdził, że zwierzęta nie są rzeczami, ale nie są też ludźmi. Zdaniem uczonego The Nonhuman Rights Project odchodzi od głównego problemu, jakim powinno być zastanowienie się, jakie formy ochrony powinny przysługiwać zwierzętom i dlaczego.

Steven Wise zapowiada, że jego organizacja jeszcze w bieżącym roku złoży wniosek o nadanie prawa habeas corpus słoniom przetrzymywanym w niewoli w innym stanie.
Źródło: Science
Autor: Mariusz Błoński

Dlaczego podjęto próbę nadania szympansom praw należnych dotychczas ludziom? Odpowiedź jest prosta, globalne elity chciałyby zakazać hodowli zwierząt przez ludzi i zmonopolizować rynek mięsa z probówki.

W tygodniku „Polityka” czytamy:

Jak syntetyczne mięso zbawi świat i uratuje przyszłość – rozmowa z prof. Markiem Postem, fizjologiem z Uniwersytetu w Maastricht”

Edwin Bendyk: – Skąd pomysł, by zająć się wytwarzaniem sztucznego mięsa?
Mark Post: – Przez przypadek. Kieruję Wydziałem Fizjologii na Uniwersytecie w Maastricht, zajmuję się głównie fizjologią naczyń i inżynierią tkankową. Przez pewien czas dzień w tygodniu pracowałem również na Politechnice w Eindhoven. Interesowały nas mięśnie szkieletowe, próbowaliśmy zbudować model mający objaśnić mechanizmy ich działania.

Pewnego dnia lider zespołu zachorował, a ja byłem jedyną osobą zdolną go zastąpić. I tak przejąłem projekt, który w sensie praktycznym polega na wyhodowaniu tkanki mięśniowej, czyli właśnie sztucznego mięsa. Oczywiście większość zaangażowanych w przedsięwzięcie badaczy nie interesowała się sztucznym mięsem, tylko innymi zagadnieniami. Dla mnie jednak z czasem to właśnie ten temat nabrał głównego znaczenia.

Dlaczego?
Istnieje wiele dobrych powodów. Po pierwsze, zgodnie z danymi FAO spożycie mięsa podwoi się w ciągu następnych 30–40 lat. Już w tej chwili ok. 70 proc. ziemi uprawnej poświęcamy na potrzeby hodowli zwierząt. Prosty rachunek mówi więc, że nie będziemy w stanie wszystkich wyżywić przy obecnym stanie produkcji. A to dlatego, że hodowla bydła i świń jest, pozwolę sobie na takie sformułowanie, bardzo nieefektywną technologią produkcji mięsa.

Globalne elity pod pretekstem nakarmienia świata bardzo chciałyby objąć zwierzęta ochroną prawną, zabronić uprawy roślin (CODEX Alimentarius) i hodowli zwierząt (prawa dla zwierząt).

Ja sam mimo mej wielkiej sympatii do zwierząt, i ekologicznych metod chowu, jestem przeciwny majstrowaniu w obowiązujących obecnie przepisach.

Jest niebywałe jak łatwo globalne elity urabiają opinię publiczną, proponując rozwiązania problemów, które sami stworzyli. Niebywałe jest jak nikt nie zauważa tej inżynierii społecznej jaka jest na nas wywierana.

Ciekawe artykuły:
http://badania.net/mieso-prosto-z-laboratoryjnego-stolu/
http://www.zdrowy.org/nadchodzi-era-syntetycznego-miesa/
http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/adwokat-zwierzat-mecenas-mateusz-latkowski-z-poznania-broni,3466865,art,t,id,tm.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Szympans-w-sadzie-niezwykly-proces-w-USA,wid,17619801,wiadomosc.html?ticaid=115592
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Sad-nakazal-uwolnic-orangutana-z-zoo-Nie-jest-czlowiekiem-ale-ma-prawa,wid,17124039,wiadomosc.html


Licencja: zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych. Cytowanie dozwolone.